„Nocne graczy rozmowy”, czyli planszówkowe dyskusje na forum i grupie

Od dłuższego czasu chciałem napisać tekst o planszówkowych dyskusjach toczących się na łamach forum i planszówkowej grupy na Facebooku. Znajdziemy tam niemal wszystko, począwszy od merytorycznych wypowiedzi przez zażarte spory pełne lepszych i gorszych argumentów, aż po klasyczne „pranie brudów”. Czekałem na właściwy moment, obserwowałem, uczestniczyłem w dyskusjach, zbierałem materiały. Kiedy wreszcie zerknąłem na swoje notatki, uderzyła mnie dziwna myśl. Byłem niemal pewien, że już gdzieś to wszystko widziałem i nie chodziło o grupę dyskusyjną poświęconą pszczelarstwu wyczynowemu. To było coś bezpośrednio związanego z planszówkami. Nagle wszystko stało się jasne. Każdy spór, każda wymiana zdań i każda burza na forum czy grupie oparta jest na mechanice jakiejś gry. Dlatego dziś przedstawiam kilka typów dyskusji, które czerpią swoją konstrukcję ze znanych planszówek.

***

T.I.M.E Stories

Planszówkowe dyskusje czerpiące garściami z mechaniki T.I.M.E Stories regularnie nawiedzają facebookową grupę Gry Planszowe pod różnymi postaciami. Czasem nawet odnoszę wrażenie, że stanowią jej fundament w postaci popularnych wpisów z rodzaju „Najlepsza gra dla X osób?” czy „Jakie dodatki do Talismana są najlepsze na początek?”. Jak można się spodziewać, na tak samo postawione pytanie pojawiają się niemal te same odpowiedzi. Ot choćby klasyczna „błyskolitwa” riposta o tym, że „najlepszym dodatkiem do Talismana jest pudełko zapałek”. Za każdym razem zasób naszej wiedzy dotyczącej konkretnego zagadnienia poszerza się tylko w niewielkim stopniu biorąc pod uwagę całość dyskusji . Zupełnie jak w kolejnych podejściach do danego scenariusza z T.I.M.E Stories. Na szczęście już po chwili możemy cieszyć się bardziej dynamicznym obrazem, jaki daje nam potyczka onitamowa

Onitama

Ten gatunek dyskusji charakteryzuje zazwyczaj obecność dwóch bardzo biegłych w danym zagadnieniu oponentów, którzy absolutnie przewyższają pozostałych uczestników rozmowy w liczbie produkowanych znaków. Jednak w przypadku przedłużającego się pojedynku na argumenty łatwo zapomnieć o tym, co faktycznie chciało się wmówić drugiej stronie. A ponieważ istotą takiej dyskusji jest spór sam w sobie, zdarza się, że na poparcie własnych tez mistrzowie zaczynają używać dokładnie tych samych argumentów, które podawał przeciwnik kilka(dziesiąt) odpowiedzi wyżej. Ta zaczerpnięta z Onitamy słowna żonglerka mogłaby trwać bardzo długo. Na szczęście z reguły pojawia się element odwracający uwagę w postaci dyskusji w stylu feldowskim.

Feld

Konkretne pytania, konkretne odpowiedzi. Nikt nawet nie próbuje udawać, że istnieje tu jakaś chemia między petentem a autorami kolejnych komentarzy. Oczywiście tu też możemy wyłonić zwycięzcę dyskusji. Jest nim naturalnie ten, kto w najbardziej precyzyjny sposób, bez zbędnych upiększeń i emotek, przedstawi rozwiązanie problemu i rozwieje wszelkie wątpliwości pytającego. Ciężko powiedzieć czy gdyby planszówkowa grupa i forum była zdominowana przez dyskusje rodem z gier Stefana Felda, nasze hobby byłoby wciąż tak samo ciekawe. W rzeczywistości jednak nie ma sensu tracić czasu na takie rozważania, bo oto zbliża się jedna z najbardziej gwałtownych form wymiany poglądów między graczami.

XCOM

Podobnie jak planszówkowy pierwowzór tak i dysputy w tym stylu charakteryzują dwie cyklicznie powtarzające się fazy. Zazwyczaj impulsem do rozpoczęcia sporu jest wabik rzucony przez kogoś znudzonego kilkoma godzinami spędzonymi w miejscu pracy – ot chociażby stwierdzenie, że „psy częściej niż koty wygrywają z ludźmi w szachy”. W pierwszej fazie – gwałtownej – obserwujemy wysyp bardziej lub mnie przemyślanych argumentów. Nie liczy się w zasadzie treść, ale to jak szybko potrafimy przelać na ekran pierwszą myśl jaka przyjdzie nam do głowy. Po pewnym czasie następuje faza druga – spokojna. Gracze edytują pełne literówek komentarze, niektórzy po chwili namysłu kasują swoje niezbyt trafne wypowiedzi i kiedy wydaje się, że kryzys został zażegnany pojawia się ktoś, kto przespał całą awanturę i czuje się w obowiązku aby dorzucić swoje trzy grosze do dyskusji twierdząc, że „może psy wygrywają częściej w szachy, ale za to chomiki dżungarskie wygrywają w Go nawet z superkomputerami”. Cykl może zacząć się na nowo, zatem pstrykamy palcami i lecimy z fazą pierwszą.

Scythe

Pewną zdegenerowaną formą gatunku XCOM jest Scythe. Tu również zaczyna się od pozornie chwytliwego tematu, który jednak nie znajduje podatnego gruntu. Najbardziej rozczarowany jest oczywiście forumowicz, który chciał rozpocząć burzliwą dyskusję. Już po kilku odpowiedziach okazuje się bowiem, że mimo dużego potencjału na prawdziwą planszówkową wojnę inni gracze dosyć szybko odkryli, że za dumnie brzmiącymi tezami stawianymi przez zakładającego wątek, kryje się tak naprawdę zagadnienie, które można przegadać zupełnie na chłodno. Po co więc strzępić palce w tym miejscu, skoro tuż za rogiem czeka epicka bitwa umysłów wyrwana prosto z Twilight Imperium.

Twilight Imperium

Tu w szranki stają najtwardsi i najbardziej zaprawieni w planszówkowych bojach wyjadacze. Jeśli chciałbyś dodać coś od siebie, ale jesteś w stanie zawrzeć to w czterech czy pięciu zdaniach, to naprawdę nie warto próbować. Twój los potoczy się jedną z dwóch ścieżek. Zostaniesz miłosiernie zignorowany albo przejedzie po Tobie walec postów, które do objęcia wzrokiem wymagają obrócenia monitora w pozycję wertykalną. Tego rodzaju dyskusje, mimo całej swojej głębi, są bardzo trudne do biernego śledzenia ze względu na ich wolne tempo. Tam gdzie zbiera się planszówkowa stara gwardia nie ma miejsca na błędy w argumentacji, dlatego każda odpowiedź powstaje powoli i z pełnym namaszczeniem. Jednak prawda jest taka, że nawet taka ciężka w odbiorze wymiana poglądów jest lepsza od samotności w sieci.

Onirim

Pytanie bez odpowiedzi. Wpis bez choćby jednego komentarza. Na facebooku można przynajmniej zebrać kilka lajków od znajomych, ale forum jest w tym aspekcie bezlitosne. Czujesz, że ze swoim problemem zostałeś zupełnie sam. Niczym gracz uwięziony w onirimowym labiryncie pełnym zamkniętych drzwi i koszmarów. Niestety prawdziwy koszmar to coś zupełnie innego – wstrętna hybryda, która od czasu do czasu daje o sobie znać społeczności graczy.

Tajniacy + Cards Against Humanity

Początek jest niewinny – niejednoznaczna zajawka słowna bądź graficzna. Po chwili w pułapkę wpadają pierwsze ofiary, które przedstawiają swoją interpretację oryginalnej wypowiedzi i dorzucają kilka słów od siebie. Lawina to dopiero kilka kamyków, ale i tak nie da się jej już zatrzymać. Po kilku minutach do głosu zaczynają dochodzić coraz większe i bardziej brutalne emocje i z początkowych rodzinnych Tajniaków robią się Tajniacy: Bez cenzury. Stąd już tylko krok do kółka dyskusyjnego w stylu Cards Against Humanity, czyli publicznego prania brudów, obrzucania się obelgami lub wywlekania na światło dzienne planszówkowych sporów sprzed kilku lat, o których 95% społeczności graczy nie wie i tak naprawdę wiedzieć nie chce. Jest jednak lekarstwo na tę chorobę – wystarczy gremialnie zignorować męczący wątek, który po jeszcze kilku rozpaczliwych próbach zwrócenia na siebie uwagi spadnie głęboko w czeluści internetu.

***

Planszówkowe forum i facebookowa grupa Gry Planszowe to prawdziwy przegląd planszówkowej społeczności. Każda z tych platform ma w sobie coś wyjątkowego, ale obie mimowolnie działają według założeń Fluxxa – jednego z najdziwniejszych tworów, jakie powstały na rynku gier. Tematy planszówkowych dyskusji i dylematy graczy zmieniają się tak szybko, jak reguły tej chaotycznej karcianki, która jakimś cudem doczekała się kilkudziesięciu edycji. I może podobnie jak do Fluxxa najlepiej podchodzić z przymrużeniem oka, tak i w internetowych rozmowach o grach planszowych najzdrowiej zachowywać odpowiedni dystans, a wtedy przez kolejnych kilkadziesiąt lat nasze hobby będzie rosło w siłę w przyjaznej atmosferze. 🙂