„Zrobiłam grę!”, czyli kilka słów o rebelowym Laboratorium Gier 

wlamZ projektowaniem czegokolwiek mam wspólnego tyle, co nic. Moje twórcze planszówkowe zapędy do tej pory objawiały się przekręceniem paru słów w instrukcji, co może nie zwiększało radości z gry, ale na pewno wywoływało wokół stołu wiele emocji… Zatem gdy zobaczyłam informację o rozpoczynającej się kampanii Wydawnictwa Rebel na wspieram.to, stwierdziłam, że pomysł na zorganizowanie wyjazdowych warsztatów z tworzenia gier planszowych może i jest ciekawy, ale raczej nie dla mnie. Trochę jednak zaintrygowana postanowiłam się temu dokładniej przyjrzeć. W końcu czy udział w warsztatach z projektowania gier naprawdę musiałby się zakończyć zaprojektowaniem przeze mnie gry? Zawsze mogę pobyć “tą zabawną” w grupie i poprzyglądać się pracy innych, by potem spijać śmietankę z efektów ich pracy. Na drodze do łatwego zwycięstwa stanęło mi jednak to, co zwykle- druga połowa miesiąca, koniec wypłaty. No i przepadło. Na warsztaty się nie załapałam. Miejsca wyprzedały się na pniu, a ja mogłam spokojnie wydawać pieniądze na rzeczy niezbędne. Wydawnictwo Rebel wyszło jednak naprzeciw nam – ludziom, którzy nie potrafią oszczędzać, a pieniądze wydają nieprzemyślanie. Dodatkowa partia czterech miejsc! Cztery miejsca, to aż o trzy więcej niż sama potrzebuję. Znowu się udało! Wsparłam! Co więcej- dwukrotnie! Na szczęście zorientowałam się w porę, transakcję cofnęłam bez większych problemów i wszystko skończyło się dobrze. Hura! Zaklepane miejsce na warsztatach dotyczących czegoś, co niespecjalnie mnie kręci. Podejmowanie dojrzałych decyzji to w końcu moja domena!

Laboratorium Gier odbyło się w dniach 23-25 września na Przystanku Alaska pod Bytowem. Rzut beretem z Gdańska. Beret utknął w korkach, ale udało mi się zdążyć na “wykład inauguracyjny” zwieńczony podziałem na grupy warsztatowe, w ramach których mieliśmy się wyżyć kreatywnie. No i czar prysł! Moja grupa okazała się oczywiście tą wyjątkową, w której znalazło się o jednego twórcę mniej niż w pozostałych. Im mniej osób, tym trudniej udawać, że wcale się nie lenisz.

I tak to się zaczęło. Stymulowana pracą grupową uruchomiłam zwoje mózgowe. Okazało się, że może i nie jestem najbardziej kreatywna na świecie, ale pracując z ludźmi budzi się we mnie gwiazda rocka sceny planszówkowej. Ok, może nie gwiazda…jednak okazało się, że praca zespołowa ułatwia sprawę. Natychmiastowa informacja zwrotna, dyskusja, burza mózgów sprawiła, że mogłam wymyślać, proponować, kombinować. Z osoby, która przyjechała na Laboratorium z niskimi oczekiwaniami, głównie w celu zaspokojenia wrodzonej “ciekawskości”, stałam się osobą, która do 2 w nocy rysowała dolarowe banknoty i syreny policyjne na kartach mających trafić do prototypu.

To, co mnie najbardziej zafascynowało to proces twórczy, pośród którego się znalazłam. Dzięki kreatywności wszystkich członków mojej grupy udało mi się uruchomić pokłady wyobraźni, których do tej pory się po sobie nie spodziewałam. Atmosfera tworzenia czegoś z niczego, sprawiała mi taką frajdę, że cieszyłam się jak dziecko, widząc stworzone przez nas żetony i grając kolejny raz w wymyśloną przez naszą grupę grę, testując różne strategie, ryzykując.

Nie jestem specjalną fanką sloganów, ale teraz ciężko mi się powstrzymać, przed powiedzeniem, że czasem warto wyjść poza własną strefę komfortu. Może się okazać, że rzucając się w twórczy wir, nie dość, że stworzysz coś, co DZIAŁA, to poznasz inspirujących i ciekawych ludzi, którzy zmotywują cię do pójścia o krok dalej. Uczestnicy i organizatorzy rebelowych warsztatów składali się na wyjątkową, wymieszaną i przeprzyjemną grupę ludzi. Ekipa nieprzerwanie “móżdżąca” nad czymś nowym i ciekawym. Tego nie spotyka się zbyt często!

PS. Gra stworzona przez moją wspaniale twórczą grupę nosi tytuł Włam. Nasz zespół stanowili: Michał Obszarski, Bartek Bolek, nasz reprezentujący Trefla trener – Jacek Zdybel i ja. Włam został również jednym z dwóch wyróżnionych na warsztatach projektów, dzięki czemu już za jakiś czas gra powinna być dostępna w formie Print and Play na portalu BGG.

EDIT 2017-02-28: Wciąż czekamy…