Ziemniaczany magnetyzm, czyli jak przetrwałam tegoroczny Pyrkon

2016-04-14Przez cały ostatni weekend polski wycinek internetu poświęcony planszówkom skupił się na jednym wydarzeniu. Nie była to jednak zasługa cudownej premiery nowej gry, która masowo podbiła serca graczy. Wszelkie media planszówkowe zawrzały, bo oto ruszyli… Ruszyli gracze, recenzenci, wydawcy. Zwabieni w jedno, szczególne miejsce. Festiwal Fantastyki Pyrkon.

Ta największa w Polsce impreza poświęcona fantastyce, co roku gromadzi tysiące fanów literatury, planszówek, gier wideo, filmów i szeroko pojętej popkultury. Wszyscy oni na ten jeden weekend opanowują stolicę Wielkopolski w takim stopniu, że na porządku dziennym dla każdego Poznaniaka jest stanie w kolejce po mleko między Wiedźminem a Iron Manem. Przez te trzy dni całe miasto oddycha fantastyką i chyba już nikt nie podaje tego w wątpliwość.

***

Wszystko w swoim czasie

Trafiając na Pyrkon, nie ma znaczenia dokąd udasz się na samym początku – i tak wpadniesz w tłum ludzi. Uwaga! To dopiero pierwszy dzień. Absolutnie nie wiesz co gdzie znajdziesz, w wiele miejsc trafisz zupełnie przypadkowo, a drugie tyle nieświadomie ominiesz.

Od czego zacząć? Od rozeznania się gdzie znajdują się stoiska planszówkowych wydawnictw. Podchodzisz, zaglądasz – okazuje się, że nie ma gdzie się wcisnąć. Chcesz obejrzeć grę, która Cię interesuje? Niestety kolejka jest długa i chociaż nie możesz się już doczekać, odkładasz sprawę na później.

Twarzą w twarz z żywiołem

Pierwszego dnia odpuściłeś walkę o zapoznanie się z planszówką, która Cię interesuje i zapewne poszedłeś na jakąś prelekcję. Było sporo chętnych do słuchania, ale ostatecznie udało Ci się dostać na salę. W końcu „przynajmniej nie stałeś w 10 razy dłuższej kolejce na prelekcję o Dragon Ball” jak co poniektórzy. Następnie skierowałeś się do namiotu piwnego, żeby spotkać się ze znajomymi. Szybko zleciało i nie udało się już wrócić na stoisko z interesującą Cię grą. Trudno.

Kolejnego dnia z zapałem przystępujesz do walki o swoje miejsce w tym świecie. W związku z nową falą determinacji udaje Ci się pograć, pooglądać posłuchać o wszystkim tym co Cię interesuje. Teraz już nie ma odwrotu, a to czego możesz się spodziewać, to serdeczne przyjęcie w samym oku cyklonu:

  • „Jak tylko zwolni się ten egzemplarz to ci wszystko pokażę. Może w międzyczasie szybka partyjka w co innego?” – ok, nie wiem gdzie Wy bywacie, ale ja dawno nie poczułam się tak „zabawiona” czekając na swoją kolej;
  • „Pewnie, że Ci wytłumaczę… a to już widziałaś?” – nie ma tak, że obejrzysz jedną grę, tak naprawdę, każdy w tym miejscu jest pasjonatem, który chce się z Tobą podzielić WSZYSTKIM tym co najlepsze;
  • „Śpieszysz się? Spoko, to szybka gra” – w pewnym momencie wszystko to, co sobie zaplanowałeś przestaje mieć znaczenie. Festiwal tego typu to żywy organizm, twoje poczynania rozchodzą się z Twoimi planami, a na domiar złego poddajesz się temu bez wahania. Nie ma się co łudzić, że jest coś takiego jak “ok, ale zostanę tylko na chwilę”.
  • “Cześć, grasz z nami?” – wiem, że na Pyrkonie jest wielki Games Room, zalany wszelkimi rodzajami gier i po brzegi wypełniony stołami. Osobiście kieruję się tam dopiero w niedzielę i zazwyczaj w pełnym składzie graczy. Natomiast zjawisko, o które mi chodzi ma miejsce na stoiskach wydawców – to tam najczęściej kręci się cała masa ludzi, którzy chcą przetestować nowości i nikt nigdy nie waha się przed spontanicznym złożeniem grupy do grania.

W poszukiwaniu straconego czasu

Prawdę mówiąc, czegokolwiek bym nie robiła w czasie Pyrkonu, nigdy nie uznaję tego za czas stracony. Czekając w kolejce do jednej gry grasz w inną, w oczekiwaniu na prelekcję rozmawiasz z ludźmi, idąc na teren Festiwalu obserwujesz zadziwionych przechodniów w “cywilu”.

Kiedy akurat mam chwilę przerwy między prelekcją a zapoznawaniem się z wszystkim, co wyrosło na trzy dni w tych kilku halach, zazwyczaj kieruję się do namiotu piwnego, żeby usiąść na chwilę ze znajomymi, ochłonąć i porozmawiać o wszystkim, co do tej pory zrobiliśmy. To co mogłoby się wydać stratą czasu, stanowi ostatecznie przegląd paru minionych godzin. Byłby to zapewne doskonały moment na krótki odpoczynek. Byłby… bo jest źródłem informacji o tym, co się działo kiedy nie patrzyłeś, przypadkowym spotkaniem z dawno nie widzianymi znajomymi, którzy akurat w tym samym momencie postanowili sobie zrobić przerwę, oczopląsem w odpowiedzi na wszystko to, co dzieje się wokół nas.

Także jak masz tracić czas na Pyrkonie, to trać go właśnie w ten sposób. Na zdrowie!

Ostatnia niedziela

W końcu nadchodzi niedziela. Czas spakować się i ze smutkiem przyjąć do wiadomości, że już niedługo trzeba będzie wrócić do rzeczywistości. To jak ostatni dzień lata. Sobota która była piękna zanim okazała się być niedzielą… Niestety i z tym trzeba sobie poradzić. Oto garstka porad praktycznych:

  • Zakupowy szał – w końcu masz chwilę na zapoznanie się z tym, co tak naprawdę wystawcy mają w swojej ofercie, przejdź się po raz ostatni po Hali Wystawców i kup coś, czym możesz pocieszyć się przez jakiś czas po powrocie;
  • Czas na relaks – po dwóch bardzo intensywnych dniach, może to właśnie moment na chwilę relaksu? Pyrkon trochę pustoszeje, a Games Room staje się bardziej dostępny. Zbierz znajomych i zagrajcie partyjkę w coś, co wszyscy znacie;
  • Wyjdź wcześniej na pociąg – serio, ja tego labiryntu, powstałego z połączenia centrum handlowego i dworca, nie potrafię ogarnąć;
  • Zarezerwuj miejsce w przedziale – ok, może to już trochę za późno na tę „złotą myśl”, ale to jedna z najważniejszych rzeczy w organizacji swojego wypadu na Pyrkon. Jeśli chodzi o pociągi, to z roku na rok jeżdżą do Gdańska coraz szybciej, ale gwarantuję, że przyjemniej wraca się w przedziale niż na korytarzu ;).

***

Jeśli więc za rok poczujesz moc przyciągania Pyrkonu, nie lękaj się niczego i rzucaj się w ten tłum, w ten młyn, w tę wyjątkową tymczasową rzeczywistość! Abstrahując już nawet od planszówek, filmów, bajek, książek i wszystkich tych innych “fantastycznych zajawek”, warto doświadczyć niezwykłego klimatu i poczuć się częścią tego wszystkiego. Chociaż na ten jeden weekend!