Duże gry w małych dłoniach – część 5. – „Kolekcjoner kości”

DGMD5_START

Poprzedni odcinek: Duże gry w małych dłoniach – część 4. – „Żyje się tylko dwa razy”

Na pierwszy rzut oka trwałe uszkodzenia komponentów, to najgorsze co może przytrafić się grom, gdy wpadną w dziecięce dłonie. Ale to niestety nie wszystko, z czym mierzymy się wprowadzając naszą córkę w świat planszówek. Jest jeszcze to piorunujące uczucie niepewności pojawiające się, gdy odkrywam… że w pudełku brakuje kilku kafelków, żetonów, kart lub innych elementów gry. Jaki los spotkał zaginione komponenty? Zniszczony to zniszczony – przepadło, ale brakujący to co innego. Nie dowierzając przeliczam wszystko jeszcze raz, ale wynik zazwyczaj pozostaje bez zmian.

– 130… 131… 132… brakuje nam 4 kafelków.
– [z dumą w głosie] Wulkaaan. Śchowałam.
– A gdzie schowałaś?
– W skytce?
– Czyyyyli, gdzie?
– W skytce!
– Aha, a gdzie ona jest?
– [rozkładając ręce] Nie ma.

Sprytnie to rozegrała, prawda? Trzeba będzie poszukać.

***

Skrytek jest całe mnóstwo. Niektóre znaliśmy od dawna, bo zanim stały się przechowalnią dla planszówkowych komponentów służyły ukrywaniu pojedynczych magnesów na lodówkę, kluczy od mieszkania lub orzechów włoskich. Sortując według popularności: zabawkowy piekarnik, pustą przestrzeń za kanapą i szafkę na buty. Wszystkie trzy pojemne i łatwo dostępne. Ale są też skrytki wyspecjalizowane, służące do ukrywania tylko konkretnych typów elementów z gier. Obowiązuje tu oczywiście zasada „im bardziej na widoku, tym trudniej zauważyć”. Karty idealnie znikają pod dywanem lub wycieraczką przy wejściu do mieszkania, figurki między segmentami kaloryfera – oczywiście od strony ściany, żeby nie było za łatwo, a drewniane znaczniki można, bez większego problemu, poupychać zamiast baterii w gadającym pluszaku  – w końcu niech i on ma coś z tych całych planszówek. 

Na pewno trafią się komponenty, których już nie odnajdziemy – są już w równoległym wszechświecie pełnym pojedynczych skarpetek, nadmiarowych zakrętek od słoików, samotnych skuwek od długopisów i gumek do włosów. W takiej sytuacji pozostaje znalezienie jakiegoś zamiennika lub kontakt z wydawcą zdekompletowanej gry, wierząc, że przekona go opowieść o przebiegłej dwulatce chowającej komponenty. Na szczęście większość brakujących elementów wciąż jest w pobliżu i czeka na odnalezienie, zatem nie tracę nadziei. Szczególnie od czasu, kiedy bardzo wyczuliłem się na charakterystyczny dźwięk małych przedmiotów obijających się o wnętrze rury odkurzacza w czasie jego pracy. Problem polega na tym, że Marzenka nie do końca podziela moją dbałość – którą nazywa „chorobliwą” – o zachowanie nominalnej zawartości pudełek z grami. Z tego powodu zaplanowałem przejęcie pełnej kontroli nad odkurzaczem, chociaż coś podpowiada mi, że w tej kwestii mogłem paść ofiarą szerszego spisku i ostatecznie obróci się to przeciwko mnie…

Krótka uwaga na temat wspomnianego równoległego wszechświata. Często popełnianym błędem jest myślenie, że w tej samej alternatywnej rzeczywistości lądują też wszystkie zaginione wsuwki do włosów. Otóż nie. Te i wiele inny drobnych przedmiotów można bez większego trudu znaleźć w filtrze wody obecnym w każdej pralce.

***

Jeśli jesteście w podobnej sytuacji to nie wpadajcie w panikę. Przeciwnik jest sprytny, ale w końcu w jakiś sposób zdradzi położenie nawet najlepszej skrytki. A może nawet wpadnie we własne sidła...

– Dokąd idziemy na spacer?
– Karuzelaaa!
– Dobrze, to zakładajmy buty.
[po chwili]
– Buciiiiik! Kośtka boli!
– Bucik jest za ciasny?
– Nieeee, kośtka.
– Pokaż.
– [kiwając głową] Kośtka. Schowałam.

Poprzedni odcinek: Duże gry w małych dłoniach – część 4. – „Żyje się tylko dwa razy”
Następny odcinek: Duże gry w małych dłoniach – część 6. – „Odyseja kosmiczna”

 DGMD5_END