Duże gry w małych dłoniach – część 4. – „Żyje się tylko dwa razy”

DGMD-4-STARTPoprzedni odcinek: Duże gry w małych dłoniach – część 3. – „Wejście smoka”

– Paweł, pora zrobić małą redukcję w planszówkach. Nie mam miejsca na ubranka dziecięce, a poza tym w niektóre gry nie gramy od kilku lat.
– Ale za parę będziemy grali z dzieciakami.
– Grać!
– Tak, na pewno zagramy w Cesarskiego Kuriera a nie we Wsiąść do Pociągu.
– Poooociąg!
– No to patrz. Kochanie, pobawimy się Kurierem?
– [podkówka] Nieeeeee. Pociąg.

***

Prawda jest taka, że mamy w kolekcji gry, w które od dawna nie gramy, ale z jakichś powodów nie pozbywamy się ich. Z jednymi mamy dużo dobrych wspomnień, w przypadku innych wierzymy, że jeszcze kiedyś wrócą do łask, a niektórych po prostu nikt nie chce odkupić.

Kiedy urodziła się nasza córka pojawił się jeszcze jeden pretekst do zatrzymywania gier w kolekcji – „ta na pewno przyda się za kilka lat”. Przecież sami niejednokrotnie sięgaliśmy po książki, które w młodości czytali nasi rodzice. Pewnie w którymś momencie trzeba będzie stanąć z boku i pozwolić, aby nasza córka odkryła ten świat samodzielnie, a spędzanie czasu przy planszówkach nie było jedynie „tradycją” przekazaną przez rodziców. Może za kilka lat jedna z naszych starych gier, idealnie zazębi się tematyką z książką, komiksem lub filmem, którym nasze dziecko będzie akurat zafascynowane i dzięki temu też wsiąknie w planszówkowy świat. W końcu nas nikt za rękę nie prowadził i możliwe, że właśnie dlatego tak bardzo lubimy grać.

Bardzo prawdopodobne, że wiele gier z naszej kolekcji nie przejdzie próby czasu, ale z dzisiejszej perspektywy trudno mi określić, których definitywnie nie warto zatrzymać. Co więcej, przeglądając w bazie BGG tytuły sprzed kilkunastu lat, co jakiś czas znajduję takie, w które chciałbym zagrać i mieć u siebie na półce. 

Jest w tym wszystkim jedna wielka niewiadoma. Co zrobić jeśli nasza córka w wieku kilku lub kilkunastu lat absolutnie nie będzie chciała grać w planszówki? Trudno. Trzeba będzie się z tym pogodzić… i dalej trzymać wszystkie gry, tak na wszelki wypadek ;). Zresztą nie bądźmy aż takimi pesymistami.

***

– Chowamy już grę?
– No tak.
– To podaj, mama zaniesie na półkę z innymi grami.
– Nie, sama.
– Chcesz sama?
– Tutaj.
– Ale miejsce gry jest na regale w pokoiku.
– Nie, tutaj.
– Kochanie, wszystkie gry taty są tam.
– [szeptem] Ta moja…

Poprzedni odcinek: Duże gry w małych dłoniach – część 3. – „Wejście smoka”
Następny odcinek: Duże gry w małych dłoniach – część 5. – „Kolekcjoner kości”

DGMD-4-END